bg_firma

Od umiejętności przywódczych liderów zależy pozycja firmy na rynku

Od liderów w organizacji zależy cała firma – przekonuje Agata Dulnik z Accenture. Współcześni liderzy tworzą długofalową strategię firm, która pozwoli przetrwać nawet przy niepewnej sytuacji zewnętrznej. Przywództwo powinno być budowane na każdym poziomie organizacyjnym, w ten sposób można zyskać zaangażowanego pracownika, który w dużym stopniu decyduje o przewadze konkurencyjnej. Kompetencje przywódcze liderzy mogą rozwijać poprzez coaching, warsztaty czy poprzez cieszącą się coraz większą popularnością metodę action learning.

– Koncepcja leadership, koncepcja przywództwa jest równie ważna dzisiaj, co za czasów Juliusza Cezara. Dzisiejsze firmy stoją przed ogromnymi wyzwaniami. Świat, w jakim operują, zmienia się bardzo szybko, bo zmienia się technologia. Firmy działają w ogromnej niepewności jutra, zmieniają się warunki polityczne, prawne czy oczekiwania pracowników – podkreśla Agata Dulnik, leadership development lead dla Europy i Bliskiego Wschodu w Accenture.

Z racji niepewności jutra i konieczności dopasowania się do zmieniających warunków kluczowa jest odpowiednia strategia. Zaplanowana, długofalowa wizja rozwoju firmy może pociągnąć pracowników i zwiększyć ich zaangażowanie.

– Jedno z naszych głównych badań dotyczy pracownika przyszłości. W obecnej mechanizacji zadań to właśnie ludzkie cechy będą potrzebne. Współcześni liderzy muszą w sposób bardzo ludzki stworzyć strategię, która będzie miała długoplanowe cechy, mimo braku pewności, z jakim borykają się firmy. Muszą budować przywództwo na każdym poziomie organizacyjnym, bo obecnie pracownik musi być pracownikiem zaangażowanym – tłumaczy Agata Dulnik.

Z badania Aon Hewitt wynika, że w 2015 roku wskaźnik zaangażowania pracowników w polskich firmach wyniósł średnio 52 proc. Najbardziej angażujące organizacje osiągnęły średni wynik na poziomie 77 proc. Według metodologii Aon Hewitt zaangażowany pracownik to taki, który mówi pozytywnie o firmie, wiąże z nią swoją przyszłość zawodową i czuje się zmotywowany do dawania z siebie więcej, niż wynika to z zakresu obowiązków. Zaangażowanie pracowników uważane jest za jeden z kluczowych czynników przy prognozowaniu zysków i strat.

– Bez zaangażowanych pracowników firmy nie dadzą rady przeżyć na rynku. Dzisiejszy zaangażowany pracownik weźmie na siebie kompleksowe zadania, będzie je wykonywał z pasją, z poczuciem, że chce się uczyć i będzie się uczył, oddając wartości firmie, która stwarza mu warunki do rozwoju – zaznacza Dulnik.

Jak wskazuje ekspertka Accenture, kompetencje przywódcze można rozwijać na różnych poziomach. Do pojedynczych osób skierowane są warsztaty i coaching. W przypadku grup sprawdzić może się metoda action learning, która – zdaniem Dulnik – jest dziś najlepszą dostępną metodą. Action learning odwraca pracę zespołową o 180 stopni – niweluje dygresje, sprowadza pracę grupy do konkretu, uruchamia kreatywność, poszerza perspektywy, usprawnia pracę zespołu, a także umożliwia ćwiczenie wszystkich możliwych umiejętności przywódczych i interpersonalnych.

– Action learning przynosi wymierne korzyści. Grupa ludzi rozwiązuje problemy organizacyjne, a jednocześnie angażuje się w nie i rozwija cała dynamikę zespołu. Istnieją również narzędzia organizacyjne, które podobnie jak zarządzanie zmianą, wszystkie razem pomagają organizacjom wygrać na rynku – tłumaczy Agata Dulnik.

smog

Polskie miasta jednymi z najbardziej zanieczyszczonych w Europie

Emisja pyłów i szkodliwych gazów przybiera na sile wraz z początkiem sezonu grzewczego. 40 proc. Polaków przyznaje, że nie wie, na czym polega zjawisko niskiej emisji, a 20 proc. z nich uważa, że palenie śmieci to wyraz oszczędności i proekologicznego zachowania – wynika z badania przeprowadzonego w ramach kampanii „Nie rób dymu”. Paliwem niskoemisyjnym może być drewno, ale pod warunkiem odpowiedniego przechowywania i rozpalania.

 Polacy deklarują, że bardzo dużo wiedzą o ekologii, zwłaszcza o jakości powietrza. Natomiast jeżeli dopytujemy głębiej, okazuje się, że znajomość poszczególnych terminów, np. niska emisja, jest bardzo niewielka. Polacy często spotykają się z tym sformułowaniem, natomiast nie znają jego znaczenia – podkreśla Bartosz Sawicki z Kampanii „Nie Rób Dymu”.

Z raportu WHO wynika, że jakość powietrza w Polsce należy do jednej z najgorszych w Unii Europejskiej. Z dziesięciu najbardziej zanieczyszczonych miast połowa znajduje się w Polsce. Początek sezonu grzewczego to okres, kiedy problem ten narasta. Z badania przeprowadzonego przez instytut badawczy ARC Rynek i Opinia w ramach kampanii „Nie rób dymu” wynika, że choć 65 proc. stara się unikać palenia śmieci, to dla 20 proc. to działanie proekologiczne i pożyteczne.

– Wiemy, że ogrzewanie wpływa na środowisko, zwłaszcza na jakość powietrza. Natomiast przy wyborze konkretnego źródła ogrzewania najczęściej kierujemy się ceną, a wpływ na środowisko i na jakość powietrza są elementami, który najrzadziej wpływają na nasze wybory – tłumaczy Sawicki. – Drewno jest paliwem bardzo ekologicznym o niskim poziomie zanieczyszczeń. Polacy nie potrafią jednak palić nim w odpowiedni sposób, sami siebie trując.

Przeprowadzona w ramach kampanii analiza emisji pochodzącej z drewna potwierdza, że może być ono paliwem niskoemisyjnym. Pod warunkiem że będzie odpowiednio przygotowane, czyli sezonowane (suche) oraz rozpalane od góry, ponieważ żar przenosi się z góry na dół.

– Namierzyliśmy sześć głównych mitów na temat spalania drewna. Po pierwsze, nie jest prawdą, że jest ono nieefektywne i daje mało ciepła. Tylko nieodpowiedni gatunek drewna i drewno spalane w nieodpowiedni sposób dają niewiele ciepła. Kolejny mit dotyczy tego, że urządzenia, które efektywnie spalają drewno, są drogie, kosztują nawet 20 tys. zł, a to oczywista nieprawda – przekonuje ekspert.

Polacy nie wiedzą też, jakim drewnem najlepiej jest palić czy w jaki sposób rozpalać w kominku.

– Drewno jest ekologicznym sposobem ogrzewania, jeśli będziemy używać drewna odpowiednio suchego. Musi ono leżakować co najmniej 2 lata w suchym miejscu tak, aby straciło tę wilgotność, którą ma świeże drzewo. Świeże drzewo nie jest ekologiczne, suche już tak – wskazuje prof. Mariusz Filipowicz z Wydziału Energetyki i Paliw Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Udział wilgoci w paliwie zapewniający minimalny poziom emisji pyłów i efektywne dopalanie tlenku węgla to ok. 15 proc. Świeże drewno ma wilgotność na poziomie 75–80 proc. W związku z tym powinno się stosować wyłącznie drewno sezonowane.

 Prawidłowe przechowywanie drewna powinno być takie, żeby pozbywało się zgromadzonej w trakcie wzrostu wilgoci. Pomieszczenie powinno być przewiewne, zadaszone, aby nie zbierała się tam naturalna wilgotność, żeby drzewa nie zostały zaatakowane przez grzyby. Suche pomieszczenie to klucz – tłumaczy prof. Filipowicz.

Aby spalanie drewna było ekologiczne, konieczne jest również sprawne urządzenie grzewcze. Nieodpowiednie rozmiary i ułożenie kawałków drewna w komorze spalania także mogą wpływać na podwyższenie emisji zanieczyszczeń. Wynika to z utrudnionego dostępu powietrza do pewnych partii wsadu.

Najlepszym gatunkiem drzewa do palenia w piecu i kominku jest dąb, ponieważ pali się wolno i długo, a także ma wysoką wartość kaloryczną. Należy unikać drzew iglastych, w których duża zawartość żywicy tworzy chmury dymu, a także zanieczyszcza wnętrze i przewody kominowe, a przez to obniża wydajność i sprawność paleniska.

 Rodzaj drewna jest istotny. Głównie użytkuje się drzewa liściaste, mają większą gęstość, spalają się wolniej, nie zawierają żywic i mniej się dymią – podkreśla prof. Mariusz Filipowicz.

zakupy

Coraz więcej Polaków można nazwać smart shopperami

Polacy są coraz bardziej rozsądnymi klientami. Dwie trzecie konsumentów podkreśla, że nie zdarza im się kupować rzeczy, które potem okazują się niepotrzebne. Częściej planujemy swoje zakupy z wyprzedzeniem, szukamy produktów tanich, ale dobrych jakościowo. Rośnie znaczenie porównywarek cenowych oraz programów lojalnościowych typu cashback. 80 proc. krajowych konsumentów korzysta z programów przynoszących dodatkowe materialne profity.

– Polacy to bez wątpienia smart shopperzy. Większość z nich planuje swoje zakupy dużo wcześniej i rzadko nabywa rzeczy, które później okazują się zbędne – przekonuje Eva-Lotta Wojtasik, market analyst & business developer w Refunder. – Krajowi konsumenci są rozsądni podczas zakupów i potrafią kupować z głową.

Polacy nabywają produkty, najczęściej kierując się ceną (72 proc. badanych), ale także jakością (60 proc.) Dla prawie jednej trzeciej ważna jest marka, a ponad 26 proc. kupuje produkty, do których jest przyzwyczajona.

Z badania przeprowadzonego przez serwis Refunder wynika, że przeszło trzy czwarte Polaków wyszukuje okazje, promocje, rabaty na dany produkt i ogląda gazetki z promocjami sklepów tradycyjnych. Aż 85 proc. planuje swoje zakupy, przeglądając oferty w internecie, a blisko 80 proc. kupuje w sklepach internetowych, jeśli cena jest bardziej korzystna niż w sklepie stacjonarnym.

– Smart shopper to osoba, która stosuje różne metody, aby dokonać rozsądniejszych zakupów – precyzuje Eva-Lotta Wojtasik. – Przykładowo przegląda oferty w internecie, aby znaleźć konkretny produkt w jak najniższej cenie.

Polowanie na promocje i rabaty nie jest jednak jedynym wyróżnikiem smart shoppera. Poza chęcią nabycia produktów lub usług za atrakcyjną cenę, liczy się także umiejętność znalezienia produktów wysokiej jakości, porównywanie ich w różnych sklepach, korzystanie z zakupów grupowych czy przyłączanie się do programów lojalnościowych. Jak wynika z raportu serwisu Refunder, aż 80 proc. krajowych konsumentów korzysta z programów przynoszących im materialne profity.

– Prawdziwi smart shopperzy robią wszystko, co możliwe, aby otrzymać przy tym zwrot pieniędzy za zakupy, których i tak planowali dokonać – mówi ekspertka.

80 proc. korzysta z jednego z programów dających korzyści materialne przy kupowaniu, a ponad połowa bierze udział w programie lojalnościowym danego sklepu. Nieco mniej (44 proc.) wybiera takie, które zrzeszają wiele placówek.

W ostatnim czasie coraz większą popularność zyskują programy typu cashback, oferujące zwrot części pieniędzy wydanych na zakupy.

 Z programów cashbackowych korzysta już co czwarty Polak – zauważa Eva-Lotta Wojtasik. – Nie każdy wie, że rodzina z dziećmi może zaoszczędzić w ten sposób nawet 1800 zł rocznie. To całkiem spora kwota, która może się przydać, np. na miły wyjazd nad morze albo pomoc w wydatkach związanych ze świętami. Z tego rodzaju programów lojalnościowych najczęściej korzystają rodziny z dziećmi, co nie jest zadziwiające, bo przy większej liczbie domowników precyzyjny budżet ma dużo większe znaczenie.

Wśród użytkowników cashback najwięcej jest par z dziećmi (30 proc.). Najrzadziej korzystają z nich gospodarstwa wielopokoleniowe (16 proc.). Respondenci przyznają, że takie oferty zachęcają do korzystania ze sklepów należących do programu (61,8 proc.), co więcej, blisko połowa uważa, że są opłacalne.